Czy kobiety lubią seks?

Nie lubią. Do pewnego wieku mówią, że lubią, bo tak wypada, bo tego oczekują mężczyźni, dlatego młode dziewczyny przychodzą po antykoncepcję. Potem wychodzą za mąż, porzucają antykoncepcję i zachodzą w ciążę. Jedna, drugą…i znikają mi z gabinetu. Najczęściej latami nie przychodzą ani po antykoncepcję, ani na badania kontrolne. 

Aneta Borowiec: Co nie znaczy, że nie uprawiają seksu.

dr Beata Wróbel: Poczekaj. Pojawiają się kilka lub kilkanaście lat później. Wchodzą bez uśmiechu, siadają ciężko. Pytam co się dzieje. Nic, zwykłe życie. Nie jest lekko. Coś łamie w krzyżu i bolą jajniki. No i wtedy już domyślam się, że chodzi o seks. 

Dlaczego?

Jajniki bardzo rzadko bolą, a poważne kłopoty jamy brzusznej się diagnozuje i leczy, a one chodziły po lekarzach i nic u nich nie wykryto. Kolejni specjaliści mówią, że są zdrowe, badania mają dobre, a jednak cierpią. O tym, że chodzi właśnie o seks wiem 10 minut później, po badaniu ginekologicznym. 

Z badania wiesz, że kobieta nie uprawia seksu?! 

Wiem, kiedy uprawia niedobry seks.


Aby seks był przyjemny trzeba się go nauczyć – seks na chybcika, na sucho, taki, do którego się kobieta zmusza, będzie bolał. Wcześniej czy później.

Kiedy czujesz lęk przed seksem nieświadomie zaciskasz mięśnie dna miednicy i mięśnie pochwy, dlatego pierwszy stosunek najczęściej jest takim rozczarowaniem. 

Ale trening czyni mistrza. 

Nie sam trening. Seks wymaga czułości, uważności na partnera oraz – to bardzo ważne! – szczerości, by przyznać się partnerowi, gdy coś nie wychodzi. Trzeba nauczyć się siebie i swoich potrzeb, dowiedzieć się jak sprawiać sobie nawzajem największą przyjemność. Cierpliwie, aż zacznie wychodzić i będzie pięknie. A ktoś nam o tym mówi? Nie, słyszymy, że mamy kochać seks, uprawiać coraz to nowe figury cyrkowe i głośno jęczeć z rozkoszy. No i kobiety udają, a ciało się buntuje i spina. Raz, drugi, piąty i spinanie się wchodzi w nawyk. Po latach te mięśnie są tak napięte, że ja czuję to podczas badania ginekologicznego.

Kobieta wie, że coś jest nie tak?

Wie, że nie lubi seksu, że się zmusza. Z czasem zaczyna ją boleć.

Według oficjalnych statystyk 25 proc. kobiet w związkach cierpi na ból podczas seksu, ale z doświadczenia mojego i innych ginekologów wynika, że ta liczba jest dużo zaniżona. Myślę, że nawet połowa kobiet cierpi na dysfunkcje seksualne. 

Połowa?! 

Co najmniej.

Słowo dysfunkcja sugeruje, że z kobietą jest coś nie tak. 

Dysfunkcja to wszystko, co przeszkadza nam mieć udane życie seksualne. Ból podczas stosunku zwykle nie jest poważnym problemem, ale kobieta musi trafić do seksuologa na samym początku, gdy ból się pojawia drugi czy trzeci raz. Zanim problem się utrwali i ona zniechęci się do seksu na lata. 

Zwykle jednak kobiety lekceważą ból, bo myślą, że tak musi być. Potem, że przejdzie. Nie rozmawiają z partnerem. Cierpią. Ból nie przechodzi, z małego problemu robi się coraz większy, bo z czasem pojawiają się napadowe lub przewlekłe bóle miednicy małej – to te „bóle jajników”, „jakieś bóle w dole brzucha” lub w okolicy krzyżowej. Zdarzają się i mijają, za chwilę znowu wracają. Kobiety leczą się u wielu lekarzy, ale badania nic nie pokazują, bo kobiety nie mówią o najważniejszym – że mają bolesny seks i z tego powodu go unikają. Leczą nie to, co powinny. Prawdą jest również, że lekarze nie pytają. 

Czy te kobiety mogą jeszcze polubić seks? 

Pewnie, że mogą, ale muszą zacząć od początku. Od czułości, uważności na partnera oraz szczerości.  To czas, by para odrobiła lekcję, z której zwagarowała na początku związku – od nauczenia się jak sprawiać sobie przyjemność. Seks to nie jest tylko kwiatek do kożucha, „coś dla młodych” – jak czasem słyszę od kobiet. Seks jest bardzo ważny dla zdrowia, dobrej samooceny i dobrych relacji w związku. Te kobiety, które uprawiają dobry seks wchodzą do mnie sprężystym krokiem z uśmiechem na ustach. One wyglądają 10 lat młodziej.