Czy można wyleczyć homoseksualizm?

dr Beata Wróbel: Wiesz, że wciąż przychodzą do mnie rodzice z homoseksualnymi i transseksualnymi nastolatkami i pytają „Jak to leczyć?” 

Aneta Borowiec: Co im mówisz?

Pytam czy chcą leczyć mężczyzn, by mogli zachodzić w ciążę. 

Tego się nie leczy. 

Tak samo jak homoseksualizmu i transseksualizmu. Tacy się rodzimy. Nie mamy na to najmniejszego wpływu, bo procesy te zachodzą jeszcze w łonie matki.

Zaczyna się od płci genitalnej – już w 7. tygodniu życia zarodka rozpoczyna się proces kształtowania narządów płciowych i po urodzeniu dziecka widać czy mamy chłopca, czy dziewczynkę, prawda?

Prawda.

Ale najważniejszym organem seksualnym jest mózg. To on decyduje czy podniecają nas kobiety czy mężczyźni. Płeć mózgu także zaczyna się rozwijać pod wpływem hormonów jeszcze w ciąży – dlatego płeć genitalna może być inna niż płeć mózgu, ale dowiesz się o tym później, gdy mózg już rozwinie się na tyle, że będziesz w stanie to zauważyć.

Gdy jesteś heteroseksualną kobietą, to nie masz pojęcia przez co przechodzi transseksualna nastolatka. Gdy twoje ciało budzi w tobie wstręt, brzydzisz się go, wolisz cierpieć i bandażować sobie piersi, niż pozwolić, by rosły. 

Może to minąć? 

Dojrzewanie to skomplikowany proces. Nastolatkowie pozostają pod wielkim wpływem rówieśników i starają się dopasować, dlatego wielu ukrywa homoseksualność, bo boi się reakcji środowiska. Nie chcą zranić rodziców. Są rodzice, którzy wysyłają swoje homoseksualne dzieci do egzorcysty! 

Znam klasę w liceum, w której wszyscy twierdzą, że są biseksualni. 

Młodzi ludzie pozostają pod wpływem różnych mód, ale jak się im nie przeszkadza, to im się ułoży. Ich ciało zostało już zaprogramowane w czasie życia płodowego, teraz tylko muszą to odkryć. Sami. Dojrzewanie to skomplikowany i trudny czas dla każdego nastolatka, ale dla takiego z grupy LGBT to koszmar. Gdybyśmy żyli w tolerancyjnym świecie i każdy – bez szykan i uprzedzeń – mógłby być kim się czuje, to nie byłoby tego kłopotu. Uratowalibyśmy wiele ludzkich żyć.  

Rodzice chcą oszczędzić dziecku bólu. Nie chcą by ktoś pluł na ich syna czy córkę na jakimś marszu.

Zawsze lepiej być sobą. W tym wypadku za konformizm płaci się wielką cenę. Znasz przypadek Davida Reimera?

Nie. 

Do połowy XX wieku,uważano, że identyfikacja płciowa dziecka zależy jedynie od otoczenia i wychowania. Czyli jak się urodziłaś dziewczynką i tak cię wychowano, to będziesz dziewczynką, i tyle. Teorię tę rozpowszechnił psycholog i seksuolog John Money, który odrzucił zupełnie stanowisko lekarzy i biologów, którzy już wtedy mówili o płci mózgu rozwijającej się w życiu płodowym.

Money zaproponował Teorię Seksualnej Neutralności – człowiek rodzi się neutralny/obojętny wobec odczuwania swojej płci i „można go do niej wychować/wyuczyć/wyleczyć w procesie wychowawczym”.

I się rozeszło. 

Konsekwencje jego teorii wciąż widać po obu stronach barykady – są tacy, którzy wciąż uważają, że homoseksualizm czy transseksualizm można leczyć i tacy, którzy twierdzą, że najlepiej, by dzieci były wychowywane na seksualnie neutralnie. 

Teoria Money’a legła w gruzach, gdy podważył ją inny psychologi seksuolog – Milton Diamond. To była jedna z największych awantur w seksuologii, panowie podobno się nawet pobili. Wszystko przez 22-miesięcznego Davida Reimera, który przeszedł operację zmiany płci. 

22-miesięczne dziecko??!  

Potworne, wiem. Chłopiec miał stulejkę i jego rodziców namówiono, by zgodzili się na nowatorską metodę – zamiast obrzezania zastosowano kauteryzację, czyli przypalanie. Zabieg się nie udał i chłopcu zniszczono penisa. Miał 8-miesięcy i był 1967 rok. Państwo Reimerowie trafili do Money’a, który był autorytetem w rodzącej się nauce o gender. Przekonał on ich, że dziecko jest seksualnie neutralne i – zamiast odbudowywać penisa – najlepsza będzie operacja zmiana płci. Chłopiec został wykastrowany, zaczął kurację hormonalną i dostał imię Brenda. Rodzice wychowywali go jako dziewczynkę. Money przez lata pisał artykuł za artykułem, w których chwalił się sukcesem.  

Nie wierzę, że się udało.

Nie udało się. Rodzice przez lata kłamali, że wszystko idzie świetnie. Nie szło – chłopiec nigdy nie poczuł się dziewczynką, rówieśnicy się z niego naśmiewali i po latach depresji i próbie samobójczej w wieku 13 lat, rodzice powiedzieli Brendzie, że jest chłopcem. W wieku 14 lat przeszedł on odwrotną operację – usunięto mu piersi, podano zastrzyki z testosteronem i zmienił imię na David. Do jego historii dotarł  Milton Diamond, opisały ją media, biografia 31-letniego wówczas Davida została bestsellerem. 

Wszyscy się dowiedzieli, że rodzimy się z płcią mózgu. 

Nie możemy jej zmieniać bezkarnie – po tym, co przeszedł David nigdy nie ułożył sobie życia, wracały mu depresje, był bezrobotny, ożenił się, ale małżeństwo nie było udane i żona go zostawiła. W wieku 38 lat popełnił samobójstwo. 

Nie rozumiem dlaczego rodzice się na to zgodzili.

Lekarze, seksuolodzy, największe autorytety tamtych czasów przekonywały ich, że to ma sens. A teraz myślisz, że jest lepiej? Już wiemy, że rodzimy się z płcią mózgu, ale i tak wciąż słyszę od rodziców transseksualnych i homoseksualnych nastolatków: „Czy można to wyleczyć?”. Nie można.

Bo twoje dziecko skończy się jak David Reimer.

Jako rodzic możesz tylko kochać i akceptować. Te dzieci potrzebują tyle miłości, ile się da, albo i więcej, bo musi wystarczyć im na walkę ze światem, który wciąż będzie im przypominał, że nie są „normalni”.

Młodych ludzi, którzy dokonują coming outu, należy podziwiać za odwagę, bo trzeba być bohaterem, by w takich czasach i okolicznościach,  mówić, że jest się innym. Tym bardziej, że to nie jest ich wybór. Nie ma żadnej ideologii LGBT, nikt nie wybiera sobie tego, jaki i komu się urodził. 

Przeciwnicy LGBT powtarzają, że 40 proc. gejów to pedofile.Zajrzałam na skrajnie prawicowe portale i rzeczywiście przytacza się tam nawet badania seksuologów na ten temat.

Z którego roku te badania?

Z 1985. 

No właśnie. Medycyna jest pełna Money’ów, których bzdurne teorie rozpowszechniają się, bo komuś pasują. Nauka to jednak nie konkurs popularności, nie ma znaczenia ilu osobom się podoba, ważne czy to prawda. Robiłam właśnie porządki w swojej naukowej bibliotece i wyrzuciłam większość publikacji, bo już są nieaktualne. Z medycznych od lat nie zmienia się jedynie anatomia i fizjologia człowieka, ale wciąż dowiadujemy się więcej, lepiej rozumiemy jak funkcjonujemy – i każdego roku umierają kolejne teorie. W seksuologii to norma, bo o znaczeniu seksu w naszym życiu rozmawiamy dopiero od 60 lat. Od 20 lat znamy budowę łechtaczki! 20 lat! Dla nauki to tyle co nic. 

Trudno by każdy z nas śledził akademickie potyczki. 

Nawet do tego nie namawiam. Namawiam tylko, by kochać swoje dzieci i szanować innych. To, czy ktoś kocha kobietę czy mężczyznę nie ma znaczenia, gdy jest to związek dwóch dorosłych osób i nikomu nie dzieje się krzywda. Jak ci to przeszkadza, to znaczy, że ciebie jako dziecko ktoś skrzywdził. Kochane i szanowane dzieci wyrastają na dorosłych, którzy szanują innych. Bardzo mi przykro, że najbliżsi cię tak skrzywdzili. Nie mieli prawa. Ratuj się.