Czy kobiece piersi są dla mężczyzn?

Antropolodzy twierdzą, że mamy je dla mężczyzn. Że są znakiem zdrowia i płodności kobiety.

dr Beata Wróbel: I dlatego kobiety z małymi piersiami też mają dzieci?

Aneta Borowiec: Antropolodzy nie zajmują się logiką, badają jak z homo sapiens staliśmy się istotą społeczną, a faktem jest, że żadna inna samica wśród ssaków nie ma na stałe powiększonych piersi. Z badań wynika także, że mężczyźni patrząc na kobietę najwięcej czasu gapią się na biust.  

Niech się gapią, ważne, żebyśmy nie dały sobie wmówić, że piersi to dodatek.

Czy twoja lewa stopa jest dla mężczyzny? Serce? Piersi też należy traktować poważnie, bo to skomplikowany organ. Jak żaden inny zmienia się nie tylko z wiekiem, ale i w co miesięcznym cyklu. Są tak skomplikowane, że jak pojawia się w nich rak, to łatwiej amputować całą pierś, niż wygrzebywać chore komórki z tej dżungli przewodów, mięśni i tkanek. 

Latamy w kosmos, a nie wiemy jak wyglądają kobiece piersi. 

Nie wiesz?

Nie tylko ja. W kwietniu wielkie poruszenie w świecie anglosaskich mediów społecznościowych wywołało zdjęcie masy mięśniowej kobiecej klatki piersiowej  – tysiące kobiet przyznało się, że nie miało pojęcia jak wyglądają ich piersi pod skórą. 

To prawda, że rysunki anatomiczne pokazują męską klatkę piersiową i też widzę zaskoczenie na twarzach pacjentek, którym pokazuję jak zbudowane są piersi. 

Wyglądają jak kwiaty. 

To gruczoły mleczne z przewodami mlecznymi, które dochodzą do brodawki sutkowej. Pomiędzy nimi znajdują się mięśnie i tkanka tłuszczowa. Misterna robota. Dlatego tak dużo mówi się o samobadaniu piersi. Każda z nas powinna to robić regularnie, bo jak znasz swoje piersi, to od razu zauważysz, gdy pojawi się jakaś zmiana. 

Skoro sama mogę się badać, to po co mi USG czy mammografia?

Badaniem palpacyjnym jesteś w stanie wyczuć guzki dopiero, gdy mają 0,5 cm. To są już duże zmiany, dlatego samobadanie nie wystarcza i raz do roku trzeba je zbadać w gabinecie z pomocą USG czy mammografii. 

Piersi zmieniają się z wiekiem. Bardzo uogólniając – u młodszych kobiet są mniejsze, zbudowane głównie z tkanki gruczołowej i wtedy najlepszą metodą diagnostyczną jest USG. Po 40. roku życia zwiększa się tkanka tłuszczowa w piersiach i wtedy stosuje się mammografię na zmianę z USG, raz jedno a raz drugie. 

Mówi się o tym, że mammografia jest szkodliwa. 

Co słyszałaś?

Że ciągłe naświetlanie powoduje napromiennego raka. Że dużo jest wyników fałszywie pozytywnych, więc wiele kobiet przechodzi przez dalszą diagnostykę i jest narażona na stres, choć nie ma raka. 

To są dwa różne argumenty i z dwóch różnych biegunów. Pierwszy jest z targu, gdzie kobiety sobie różne rzeczy opowiadają. Wystarczy przecież trochę poczytać, by wiedzieć, że dawki napromieniowania są nieznaczące – odpowiadają dwóm czy trzem dniom na słońcu. Trzeba jednak robić badania w renomowanych przychodniach i gabinetach. Moim pacjentkom radzę szerokim łukiem omijać autobusy z mammografem. 

A drugi biegun?

To konferencje naukowe. Masz rację, że zdarzają się wyniki fałszywie pozytywne i o szkodliwości tego dyskutują lekarze i naukowcy na konferencjach. Biorę udział w takich dyskusjach z dużą przyjemnością, bo pokazują jak rozwija się nauka i jak wielu osobom leży na sercu zdrowie i dobre samopoczucie pacjentek. Kłopot w tym, że to teoria. Praktyka to kobieta, która siedzi na przeciwko mnie w gabinecie i drżą jej ręce, bo ma guza.

Z wieloma pacjentkami przechodziłyśmy przez diagnostykę – to długie tygodnie pomiędzy odkryciem guza, pobraniem próbki do badania histopatologicznego i czekaniem na wynik. Przeżywam te emocje razem z pacjentkami. Widzę ich reakcję, kiedy jednak okazuje się, że to nie rak złośliwy. Ulgę. Łzy. 

Widzę też kobiety, które nie badały się przez jakiś czas – bo ślub syna miała, wnuk się urodził, wyleciało jej z głowy. No i pojawił się guz. I jest złośliwy. Śnią mi się te przypadki po nocach. Gdy towarzyszę kobiecie w tym dramacie, to zupełnie nie mają znaczenia argumenty teoretyków, którzy mówią o stresie z powodu fałszywie pozytywnego wyniku.

Wolę co roku dowiadywać się, że fałszywie mnie zdiagnozowano, niż zostać z niezdiagnozowanym na czas rakiem, bo na konferencji naukowej postanowiono mi oszczędzić stresu. Albo oszczędzić pieniądze, bo mam wrażenie, że to właśnie ten argument jest najczęściej brany pod uwagę. 

Naukowcy twierdzą jednak, że mammografia wcale nie obniża ryzyka śmierci z powodu raka piersi. Porówali kraje, gdzie ogólnokrajowe programy mammograficzne działają od lat, z takimi, gdzie działają krócej i wyszło, że umieralność na raka jest podobna. 

Najważniejsza jest świadomość – jeżeli kobiety badają się regularnie, to zauważą, gdy pojawi się guzek, wklęśnięcie czy inna zmiana, i zgłoszą się do lekarza na tyle wcześnie, że mają duże szanse wygrać z rakiem. Tam, gdzie jest duża świadomość wykrywalność raka na wczesnym etapie jest duża. Ale to nie u nas – u nas kobiety rzadko się same badają, przychodzą, gdy guzy są już duże i śmiertelnie niebezpieczne.

Kobiety nie wiedzą jak się badać? Czy się wstydzą?

Jedno i drugie. Piersi traktujemy jak dodatek i to dość kłopotliwy – nie ma chyba kobiety, która jest zadowolona ze swoich piersi, chcemy mieć większe, mniejsze, inne. Dorastająca dziewczynka dowiaduje się, że piersi to wstyd lub obiekt seksualny. Chłopcy się śmieją, matka ewentualnie zabierze do sklepu, by kupić stanik, ale nie wyjaśni jak się badać. Szkoła tego nie uczy, lekarz pierwszego kontaktu też piersi nie dotknie, a piersi to organ jak każdy inny – choruje i wymaga badań. Gdy to zlekceważymy to konsekwencje są bardzo poważne – rak piersi zabija.  

Jest najczęściej występującym nowotworem złośliwym u kobiet i drugim – po jelicie grubym – jeżeli chodzi o śmiertelność. 

I będzie więcej, bo wszyscy mówią o podłożu genetycznym, o zmutowanych genach przekazywanych w rodzinie, ale podłoże genetyczne to tylko 35 proc. To, że jesteś nosicielką zmutowanego genu wcale nie znaczy, że zachorujesz. W większości kobiety, które chorują na raka piersi są pierwsze w rodzinie, bo dużo ważniejsze są czynniki środowiskowe – to, co jemy, czy pijemy alkohol, czym oddychamy, brak ruchu, stres, depresja. Dlatego na raka piersi chorują głównie kobiety w krajach rozwiniętych i liczba przypadków wzrasta dramatycznie – w ciągu ostatnich 30. lat w Polsce aż dwukrotnie! Chorują coraz młodsze kobiety. Niedawno u mojej pacjentki zdiagnozowaliśmy raka piersi – ma 25 lat i trzy miesiące temu urodziła dziecko. Nie badała sobie piersi, bo do głowy jej nie przyszło, że już musi. Masz piersi, to musisz. Kropka. 

Jak się badać?

Piersi zmieniają się w cyklu miesięcznym i wiele zmian jest naturalnych – przed miesiączką pobolewają, ciągną, twardnieją, dlatego najlepiej badać je 2-3 dni po miesiączce, i powtarzać w tym samym czasie co miesiąc.

Instrukcje mówią o oglądaniu, badaniu pod prysznicem i na leżąco – tak też możesz i opisujemy pod spodem jak to robić. Zaczynamy jednak od drogi na skróty. To dla tych z nas, które nie mają zaufania do swoich umiejętności obmacywania piersi w każdej pozycji jogińskiej.

Droga na skróty. Nasz organizm wie pierwszy o rozwijającym się nowotworze i się broni. W przypadku raka piersi powiększają się węzły chłonne pod pachami. Sprawdź je płaską dłonią – normalnie nie jesteś w stanie ich wyczuć, więc od razu zauważysz zmianę. Gdy są powiększone, umów się do lekarza. Coś się dzieje i twoje ciało to już wie, nawet jak jeszcze nie czujesz guzka w piersi. 

Oglądanie. Stań przed lustrem i dokładnie je obejrzyj z rękami opuszczonymi wzdłuż ciała, potem z uniesionymi nad głową i wreszcie z opartymi o biodra. Szukasz zmian w kształcie i anomalii – guzków, dołków,  przebarwień, ład na skórze. Patrz na piersi i brodawkę sutkową, bo rak atakuje gruczoły i przewody mleczne, a te prowadzą aż do sutka.

Badanie pod prysznicem. Unieś jedną rękę nad głowę. Drugą dłoń połóż płasko na piersi i przyciskając trzy środkowe palce zbadaj ją dokładnie, jakbyś ugniatała plastelinę. Zacznij od zewnętrznej części piersi, aż po samą brodawkę. Możesz zamknąć oczy, by skupić się tylko na tym, co czujesz pod dłonią. Tak samo zbadaj drugą pierś. Namydl ciało, to będzie ci łatwiej. 

Badanie na leżąco. Połóż się płasko na plecach, podłóż poduszkę pod bok z piersią, którą będziesz badać. Przeciwną rękę połóż za głowę. Płaską dłonią badaj pierś – od zewnętrznej strony po brodawkę, tak samo, jak przy badaniu pod prysznicem. Ściśnij brodawkę i zobacz czy nie wydziela się z niej żaden płyn. To samo powtórz z drugą piersią.

Jak badać sobie piersi

Gdy zauważysz niepokojące zmiany, umów się do lekarza. Nie czekaj! Zdiagnozowany rak piersi na czas jest prawie w 100 proc. uleczalny i to często bez konieczności usuwania piersi.