Kobiecość… Najlepsze, co masz

Powiedzmy dlaczego będziemy przekonywać kobiety, że kobiecość to świetna sprawa.

Bo nie ma dnia, bym w gabinecie nie usłyszała od jakieś pacjentki jak  bardzo żałuje, że urodziła się kobietą. „Mężczyźni to mają łatwiej…” – mówią kobiety.  

ANETA BOROWIEC: Dlaczego tak myślą?

DR BEATA WRÓBEL: Jesteśmy wychowywane do określonej roli społecznej – mamy wyjść za mąż, urodzić dzieci, wychować je i zostać ukochanymi babciami. Jesteśmy dla mężczyzn, dzieci, rodziny. Nie dla siebie. 

Mężczyźni mają nawet czasem jakieś hobby – wędkowanie, majsterkowanie, a kobiety – nic. W młodości jeszcze mają jakieś koleżanki, ale potem się zakochują i już nie potrzebują, bo chcą wszystko robić razem z partnerem. Gdy pojawiają się dzieci to już „na nic nie ma czasu”. 

Ale przychodzi moment refleksji.

Rzadko na czas. Dopiero, gdy dzieci idą w świat, kobiety zauważają pustkę wokoło. Chcą wtedy przypomnieć – sobie i światu – że istnieją, ale nie jest prosto, bo one już wszystkich przyzwyczaiły, że ich potrzeby są na ostatnim miejscu. 

Widzę to często w ekstremalnym wydaniu, gdy mówię pacjentce, że wyślę ją do szpitala na badania, bo coś mi się nie podoba. A ona, że nie może, bo jak sobie mąż bez niej poradzi, przecież on nawet ugotować nie potrafi. A dzieci? No i jeszcze teściową  się zajmuje. Nie, nie może iść do szpitala. Pytam wtedy: czy rodzina chce mieć panią żywą? 

Kobiety często są dumne, że tak to wszystko ogarniają. 

Nakarmię, posprzątam – to załóż hodowlę psów. Nie na tym polega rodzina. W rodzinie o siebie dbamy i się szanujemy. Wszyscy powinni wiedzieć, że kobieta ma nie tylko obowiązki, ale też prawa i przyjemności, ale jak ty o tym nie pamiętasz, to jak mają o tym wiedzieć inni? Mąż? Synowie? Córki? No i budzimy się pewnego ranka narzekając, jak to źle być kobietą.

Jak uczymy się kobiecości?

Z domu rodzinnego wynoszę rozumienie kobiecości, tam uczę się, że fajnie być kobietą. Jak od dziecka słyszałaś, że ciężko być kobietą, to tak będziesz powtarzać i nawet do głowy ci nie przyjdzie, że nie musisz. Że można się z tego uwolnić. Jak byłaś szanowana jako dziewczynka, to będziesz kobietą, która nie będzie się bała mieć swojego zdania i w życiu będzie szukała partnerstwa. Nie będziesz ukrywała emocji, bo się ich nie wstydzisz. Nie boisz się seksualności, bo w twoim domu było dużo miłości, rodzice kochali się i często przytulali. Rozmawiali bez agresji i przemocy, więc teraz też tak się komunikujesz z innymi. 

A jak nie jesteśmy takie z „domu”?

To jest nam trudniej, bo musimy się nauczyć wszystkiego same. 

Od czego zacząć?

Od zastanowienia się, czy jesteś szczęśliwą kobietą. Duszą i ciałem. Mamy zwykle dwa ekstrema – kobiety, które przesadnie dbają o wygląd i „intelektualistki”, które uważają, że to wstyd skupiać się na powierzchowności. „Wolę kupić sobie książkę” – mówią.  A kobiecość to jedno i drugie – dresy i książka jednego dnia, i kobieca sukienka i fajne buty, gdy masz na to ochotę. Dlatego zapytaj siebie, czy twoje ciało jest szczęśliwe i czy ty jesteś szczęśliwa. Kobiecość to świadomość, że jestem sobą i jest mi z tym dobrze. 

A jak jestem szczęśliwa? 

To świetnie, nic nie zmieniaj. Ale jak nie jesteś szczęśliwa, to zmierz się z tym. Im dłużej będziesz robiła dobrą minę do złej gry, tym większa będzie rozpacz, gdy odkryjesz, ile czasu zmarnowałaś, bo nie dałaś sobie prawa do przyjemności. Co jakiś czas to widzę u pacjentek – znam je od dekad i wciąż widuję w tych samych „praktycznych” ubraniach,  od lat nic nowego sobie nie kupiły. Aż pewnego dnia wchodzą do gabinetu w olśniewającej sukience, i wiem, że będę przepisywać antykoncepcję. Poznały kogoś. Mam ochotę wtedy skakać z radości. 

To zabawne jak nagle przypominamy sobie, że jesteśmy kobietami, gdy się zakochujemy. I wtedy nawet książkowy mól wygrzebie z szafy sukienkę. 

I wypniemy pierś i uśmiechniemy się, i – co najważniejsze – mamy w nosie, gdy inni patrzą z dezaprobatą. Co z tego? Świat jest cudowny. Ten sam świat, który tydzień wcześniej był beznadziejny. Tak niewiele trzeba.

Comments

  1. Edyta Odpowiedz

    Kobiecość to coś co mamy w sobie,tylko trzeba to wyzwolić!Każdy sposób jest dobry,zakupy,fryzura,uśmiech,czas dla siebie….wiecie co…da się! Ja powoli stawiam na siebie,wyjechałam na troszkę,dzięki temu zmieniłam otoczenie,ludzi,przestałam myśleć co tam w domu…wróciłam i jakoś rodzina przeżyła beze mniea ja….wypoczęta,naładowana,pełna energii,szczęśliwa! Idę za ciosem!Znalazłam zajęcia dla siebie,które ciągle odkładałam(brak czasu)czas się znalazł iiiii już byłam na pierwszej lekcji tańcanie wiem co mi jeszcze przyjdzie do głowy….zobaczymy. Lubię taką siebie☺

Leave a Reply

Your email address will not be published.