Początek końca, czyli jak oduczyłam męża wszystkiego

„Wszystko na mojej głowie” – mówią często kobiety.

dr Beata Wróbel: Jak tak masz, to zastanów się czy nie jesteś sama sobie winna.

Moja znajoma mówi: „Mój mąż to umiał kiedyś wszystko zrobić, ale przez 40 lat małżeństwa oduczyłam go wszystkiego”.

Aneta Borowiec: Czemu to robimy?  

Bo umiemy najlepiej – najlepiej obiad ugotujemy, dzieckiem się zaopiekujemy, dom posprzątamy. A on jest taki beznadziejny – widziałaś jak ubrał dziecko?! W kwietniu bez czapki?!

Nie zawsze był taki beznadziejny. 

Na początku związku oboje staraliście się. Momentem przełomowym jest pojawienie się dziecka – kobieta wraca ze szpitala i co robi? Dzwoni do mamusi po pomoc, bo przecież ona najlepiej zajmie się wnukiem czy wnuczką. Matka dziecka jest potrzebna do karmienia, a tatuś? Zbędny. No i idzie w odstawkę.

Jak w XV wieku, kiedy kobieta przez miesiąc dochodziła do siebie zamknięta w komnacie porodowej, otoczona kobietami i odseparowana od mężczyzn. 

Wtedy wartością kobiety było macierzyństwo. Nikt sobie głowy nie zawracał, czy małżonkowie są ze sobą szczęśliwi, a nam o to chodzi, prawda? Życie to nie są zawody kto najszybciej wykąpie niemowlę. Młodzi rodzice muszą nauczyć się być rodziną. Po pojawieniu się dziecka życie pary staje na głowie, i jak kobieta odsunie mężczyznę od nowych obowiązków na dwa-trzy dni, to posprzątane, i  teraz to już zawsze będzie: „Nie bierz go tak”, „Nie ubieraj jej w to”. On się odsunie w swój świat – siedzenie przed telewizorem, piwo z kolegami czy motor po pracy. 

Aż zauważą, że żyją obok siebie, nie ze sobą.

Jej się to zwykle zdarza, gdy dzieci wychodzą z domu. Dopiero wtedy widzi, że nie ma z kim pogadać. Jest sama. 

On też jest sam.

On jest sam już od lat i nauczył się sobie z tym radzić, albo dawno już odszedł. Coraz więcej małżeństw z małymi dziećmi rozwodzi się. Mam wiele takich pacjentek z dziećmi w przedszkolach. 

Jak być razem? 

Na pewno nie jęcząc „Ty to nigdy nie masz dla mnie czasu”. Nie włazić butami w  jego świat, bo to nie pomoże, a tylko doda konfliktów i rozczarowań. Trzeba budować pomosty pomiędzy waszymi światami. Jakieś zajęcia czy hobby, które zaangażują was oboje. 

To nie jest proste, często się nie udaje, dlatego od początku trzeba pracować nad związkiem. Miłość mija i jak nie zbudujecie bliskości, partnerstwa, jak nie zaprzyjaźnicie się ze sobą, to za chwilę obudzicie się samotni w związku, który istnieje tylko na papierze. 

Coraz częściej nie istniej nawet na papierze, chyba że to umowa o kredyt hipoteczny.

No właśnie. Dlatego jak tylko poczujesz, że masz ochotę powiedzieć: „Zostaw to, ja to zrobię lepiej”, to wiedz, że właśnie zapalasz lont w bombie, która wcześniej czy później wybuchnie, bo ile będzie trwać związek, gdy jedno z was będzie pędzić na piątym biegu, a drugie zostanie z tyłu? Pamiętaj, że celem nie jest kto lepiej posprząta czy dziecko ubierze, celem jesteście wy.