Zaburzenia erekcji mogą uratować życie

Aneta Borowiec: Zaburzenia erekcji – to poważny problem czy kosmetyczny? 

dr Beata Wróbel: Kosmetyczny? Skąd ci to przyszło do głowy?

No wiesz, mężczyźni przez większość życia mają dość prosto – do erekcji wystarczy im widok kawałka nagiego kobiecego ciała. To my kobiety musimy być w nastroju, podniecone w czasie gry wstępnej. No i wreszcie jest sprawiedliwie. Niech teraz trochę popracują.

To stereotyp. Mężczyźni od pewnego wieku i tak muszą pracować. Wśród 16-25-latków jakieś 80 procent mężczyzn wykazuje się automatyzmem seksualnym i mają erekcję na zawołanie, a nawet częściej – stąd te wstydliwe nastoletnie erekcje, gdy nauczycielka nachyli się nad biurkiem. Ale to mija po 25. roku życia. Potem większość mężczyzn potrzebuje gry wstępnej, tak samo jak i my kobiety. 

Mężczyźni to wiedzą? 

Często są zdziwieni, bo wydaje im się, że powinni mieć szybką erekcję, bo tak przecież do tej pory mieli. Nic z tego, czas młodzieńczego trądzika i erekcji na „raz, dwa, trzy” mija. 

I to są zaburzenia erekcji? 

Nie, zaburzenia erekcji to poważny problem. Wzwód nie pojawia się nawet po grze wstępnej, albo członek wiotczeje zanim dojdzie do penetracji. Pieścicie się, przytulacie, całujecie, ty jesteś gotowa, a u niego – nic.

Co się wtedy dzieje z mężczyzną?

Wstydzi się, obraża, czuje, że poniósł porażkę. Że cierpi jego męskość, bo przecież wciąż mu się powtarza, że prawdziwymężczyznato może raz za razem. Bez erekcji to on już kapciem, dziadkiem, który używa penisa do sikania. To wpływa na poczucie wartości i tacy mężczyźni albo przestają w ogóle uprawiać seks, by uniknąć poniżenia, albo szukają romansu, bo „żona go przestała podniecać”.

Wychodzi z inną?

Czasem wychodzi, ale to przez krótko, bo problemem nie jest kobieta. To on ma problem i musi się dowiedzieć z jakiego powodu. Gdy wdaje się w romans wtedy zwykle pojawia się drugi problem – wyrzuty sumienia. Bo on poszedł do kochanki lub prostytutki, nie dlatego, że się zakochał, ale dlatego, że nie chciał się zmierzyć z tym, że ma problem

Przychodzą po pomoc?

Najczęściej przychodzą, bo żony ich wyślą. Czasem jakaś pacjentka poskarży mi się, że mąż nie chce już seksu uprawiać i wtedy namawiam, byzachęciła godo przyjścia na  wizytę. To poważna sprawa także dla samopoczucia kobiety, bo ona już zwykle nie ma 20. lat i sama mierzy się z tym, że czas mija. Dojrzały seks może – i powinien! – być najlepszy w życiu pary. Ludzie już się znają, wiedzą, że mogą sobie zaufać, dzieci są odchowane, więc mają tyle czasu na grę wstępną, ile tylko zapragną.

A tu nici z seksu. Co powoduje problemy z erekcją?

Często stres, zmęczenie, ale to mogą być także problemy medyczne i one pojawiają się u coraz młodszych mężczyzn. Aby doszło do erekcji naczynia krwionośne w prąciu muszą wypełnić się krwią, pomaga w tym cały system zastawek. To fantastyczny proces, bo te naczynia są bardzo drobne, gdyby je rozłożyć to miałyby powierzchnię boiska do piłki nożnej. 

Wiesz co robi miażdżyca z naczyniami?

Zalepia naczynia krwionośne blaszkami miażdżycowymi. Potrzebne są nawet bypassy, by krew mogła wszędzie dopłynąć.

To zaawansowany stan. Zanim do tego dojdzie, pierwsze cierpią właśnie te najdrobniejsze naczynka, także w prąciu. I to jest kapitalna prognostyczna informacja kłopotów z krążeniem – o 4-5 lata wyprzedza poważny stan! 

Nie wiedziałam.

Byłam ostatnio na konferencji kardiologicznej, gdzie dyskutowano o poważnym zjawisku –  wielu pacjentów trafia na SOR z objawami niecharakterystycznymi  – z bólem brzucha, dusznością, objawami zawału serca. Robi się im EKG, bada krew i badania są w normie, więc wypisuje się ich. Niestety 30 proc. z tych pacjentów umiera w ciągu miesiąca. To są te nagle zawały czy wylewy. I nie ma procedur, lekarze nie wiedzą co robić z takimi przypadkami, a kłopoty z układem krążenia są pierwszą przyczyną śmierci! Nie rak, który jest drugi i umiera na niego ok. 26 proc. Kłopoty krążenia odpowiadają za 46 proc. przypadków śmiertelnych. 

Często pacjenci nawet nie wiedzą, że mają kłopoty aż do pierwszego zawału. 

Często pierwszy jest ostatnim i to zdarza się coraz młodszym mężczyznom. Słyszysz wciąż o 45- czy 50-tkach, którzy umarli nagle na zawał. A kłopoty z erekcją o 4-5 lata wyprzedzają zawały i udary. Jak zdarza się to twojemu mężowi czy partnerowi, to każ mu iść do kardiologa. Nie ma na co czekać. Bo 4 czy 5 lat to dość, by coś z tym zrobić, a jak już trafi na SOR to maciemiesiąc. A co można zrobić w miesiąc? Dlatego jak przychodzi do mnie pacjent z kłopotami z erekcją to kieruję do kardiologa. 

Co na to kardiolodzy?

Jak zabrałam głos na tej konferencji i powiedziałam, że jestem seksuologiem i zawsze pacjenta z zaburzeniami erekcji kieruję do kardiologa, bo takie są procedury medyczne na świecie i lekarze na świecie doskonale o tym wiedzą – to usłyszałam nerwowe śmiechy na sali. Wyobrażasz sobie polskiego kardiologa pytającego pacjenta o erekcję? Wyobrażasz sobie pacjenta, który się nie obrazi? Nawet ty zaczęłaś o pytania czy kłopoty z erekcją to poważna sprawa. Bardzo poważna. Seks to poważna sprawa.  

Kardiolodzy nie wiedzą o tym?

Jeden z profesorów odpowiedziałmi, że kariolodzy wiedzai dlatego sesje seksuologiczne na konferencjachkardiologicznychmają zawsze pełne sale. Drugi jednak zaraz dodał, że ta wiedza jestjednakpraktycznie niemożliwa do wykorzystaniaze względów światopoglądowych – obu:pacjenta i lekarza. Lekarz nie zapyta, a pacjent sam nie powie. No i coraz młodsi mężczyźni umierają na zwały.Dlatego ja dalej będę kierować moich pacjentów do kardiologa, nawet jak narażam się na głupie dowcipy. Jakoś to przeżyję, a może uda mi się jeszcze kogoś uratować.